O Ośmiornicy
News
Turnieje
Relacje
Ligi Lokalne
Kampanie
Zdjęcia
Członkowie
Regulamin
Forum
Macki Wojny


Relacja z wrocławskiego Strategiconu 2009
tekst: zembol

Na Strategikon - turniej par 2x1350 zdecydowałem się dosyć późno, alei tak wszystkie plany zdążyły się jeszcze wywrócić 3 razy do góry nogami. Mój dwarficki partner z powodu nagłych rodzinnych wydarzeń nie mógł niestety ze mną pojechać, a ja mając przed sobą dobę do turnieju zebrałem się w kupę, pożyczyłem Voltarowe skaveny i pojechałem sam. A co!
Wrocławska miejscówka okazała się wypasiona: duża sala gimnastyczna na gry i sale lekcyjne na spanie i składowanie rzeczy, więc noc minęła mi bez żadnej pobódki (a snu kamiennego raczej nie mam). Tereny sensowne, podobnie jak i ocena modelarska, natomiast test... szkoda gadać. Pytania typu "jak nazywała się matka Sigmara", lub "jak nazywała się siostra Malekitha" to lekka przesada. Ale nie będę się rozwodził, bo już na BP dość psów na tym teście powieszono.
Trochę brakowało zaplecza gastronomicznego, ale ten brak posiadając samochód nadrobiłem, bo do najbliższego MCa  jechało się może 3 minuty. Natomiast rano pojawił się zgrzyt, bowiem prysznice na miejscu - owszem były, aczkolwiek klucz do nich miał Morrok, który... zaginął w akcji.


A teraz konkrety:
Moje rozpiski - standardy na 2 enginach i 2 elektrykach.

Bitwa 1:
skaveny + demony.

To mial byc free frag, promocja, czy jakkolwiek to nazwac. Przeciwnicy nie bardzo wiedzieli co robia i po co, w dodatku ciagle siw klocili. Dlaczego skonczylo sie remisem - naprawde nie wiem. W sumie nie mialem pecha wiekszego niz zwykle, a jednak stracilem tyle smiecia, ze wyszedl remis. Wniosek z bitwy - zbyt latwo przychodzi mi poswiecanie smieci, co niestety pozniej odbija sie na wyniku. Trzeba kitrac kazdy punkt.


Bitwa 2:
dark elfy plus imperium.

Juz na wstepie Gajowy uprzedzil mnie, ze trafilem na dobrych graczy i zaprawde tak bylo. Robilem wszystko co sie dalo, by bezpiecznie podprowadzic terki do mengili i pozbyc sie jednoczesnie zagrozenia ze strony harpii, ale nie wyszlo. Ostatecznie w drugiej turze nie mialem juz wiekszosci terek (magia i szuting) latarki, jednych jezzaili, itd... Wygladalo na to, ze skonczy sie maska przed czasem. Ale udalo mi sie jednak wziac w garsc i 4 punkty wyszarpnac. Zal troche, ze na koncu bitwy calkiem bez sensu oddalem przeciwnikim 228p za swojego bsb...

Bitwa 3:
tomb kingi i dwarfy.

okrotny defens nastawiony na strzelanie i kitranie punktow w dwoch wielkich klocach. skorpy wyszly w drugiej turze i z marszu pozbawily mnie latarki, elektyka i jezzaili. Seria miscastow pozbawila mnie drugiego elektryka i na dobra sprawe czarowanie sie dla mnie skonczylo - 5 razy rzucalem komete na 4 kosciach i ani razu nie udalo mi sie wyturlac iefki. Ogolnie rzecz biorac kosekwetnie pozbywalem sie maszyn i pchalem klocki do przodu. wyczyscilem stol poza wspmnianymi dwoma klocami i przegralem 8-12. Taki los warzywa.

Bitwa 4:
O&G + WoCh

Kiepski sojusz, który w sumie przeciw mojej armii całkiem nieźle się sprawdził. Najci na widok jezzaili kitrali się na krawędzi stołu, maruderzy w drugiej turze zostali wybici przez terki. Przeciwnicy grali więc skrajnie defensywnie, z wyjątkiem helki, która chciała koniecznie rempedżować i postawili na ostrzał (4bolce, klopa dd) i magię (2 szamanów, tznch na dysku). Zanim zdążyłem zdjąć helkę, ta wysłała mi kloc clanratów z elektrykiem za stół (aajjj). Z obawy przed parkiem maszynowym ja też nie spieszyłem się do ofensywy i po trochu coś rzeźbiłem, aż wyrzezałem 11p. Mało to, ale zawsze cieszy. Niestety musieliśmy skończyć po 4 turze, bo gra szła nam wyjątkowo wolno (choć w miłej atmosferze).

Bitwa 5:
VC na 2700 (3x10BK, 5BloodK, Vargulf, 4xDW)

Z tej bitwy, mimo, że jej nie wygrałem, jestem naprawdę zadowolony. Nie popełniłem żadnych głupich błędów, żadnego śmiecia pochopnie nie poświęciłem, od początku do końca wiedziałem co robię i po co. Ćwiartki wszystkie zblokowałem, cele ostrzału dobierałem po punktach itd. Ostatecznie rozgrywka zakończyła się wynikiem 9:11, do czego przyczynił się w głównej mierze stedzio w 2 turach walki rzucając na zranienie same pały...

Ostatecznie uzyskałem 42p z bitew, 11/15 z modelarki, 5/10 z testu wiedzy (pytania w stylu: jak na imię miała matka Sigmara?) co ze wstępnych szacunków zapewniło mi 36 na 48(50) miejsc. Rewelacja to nie jest, ale żadnej maski nie dostałem.

Podsumowanie:
  • ogólnie - turniej bardzo fajny i jak zwykle pouczający (najbardziej zapadła mi nauka z latarką - w pierwsze turze po wystawieniu przechodzący obok stołu Pasiak zagadnął mnie: a wiesz, że latarka jak pivotuje w lesie to dostaje impacty? Nie wiedziałem. Teraz już wiem, bo gdy w związku z ą nową wiedzą próbowałem ją wycofać z lasu, to się oczywiście rozleciała ) .
  • niewątpliwie co dwie głowy to nie jedna - przynajmniej 2 razy popełniłem błędy, których na pewno partner popełnić by mi nie pozwolił (w tym raz gdy zapomniałem przerzucić lizakowego brejka na 4 z BSB - jestem prawie pewien, że za drugim razem by wyszedł, a tak straciłem bez sensu 280p. Szkoda, że skojarzyłem to dopiero 2 bitwy później.
  • grając na 4 magach rzuciłem po prostu niewyobrażalną ilość miscastów (pierwszego dnia 9).
  • w sumie nie poszło mi tak źle biorąc pod uwagę, że skavenami grałem pierwszy raz w życiu Smile
Webdesign by zembol (C) 2010 - Webmaster: zembol - Pytania, wnioski, aktualizacje @ zembol